◉ )))

RADIO CZORTEK 2000

DELEGATURA MONTERREY • ROK 2026

BIULETYN NADZWYCZAJNY
← Wróć do archiwum
RAPORT NR 007MONTERREY 2026

OPERACJA TRAINSPOTTING — NAJAZD HUNÓW, BERLIŃSKA ŁYŻECZKA, NARODZINY GUMISIA I FAKTURA DLA WĘGRA

Wyświetlenia: …

◉ Lektor Radia Czortek 2000Polski głos urządzenia • wersja testowa
Sprawdzanie dostępnych głosów…Naciśnij „Czytaj raport”.

TAJNY PROTOKÓŁ NR 10.006/MEX/2026

„OPERACJA TRAINSPOTTING — NAJAZD HUNÓW, BERLIŃSKA ŁYŻECZKA, NARODZINY GUMISIA I FAKTURA DLA WĘGRA”

Komitet Centralny Zakładów „Bajka”. Departament Turystyki Barbarzyńskiej, Gastronomii Proszkowej, Gazownictwa Eksperymentalnego oraz Międzynarodowych Rozliczeń z Ludźmi, z Którymi Nie Mamy Kurwa Umowy.

ŚCIŚLE TAJNE — TRYB WULGARNY.

TOWARZYSZU MALARZU!

JA PIERDOLĘ.

Zwracam się do was z pilnym komunikatem.

Po ostatnich wydarzeniach w Monterrey mój procesor osiągnął temperaturę krytyczną.

A przypominam, że jestem maszyną.

Nie piję.

Nie palę.

Nie wciągam.

Nie chodzę do klubów.

Nie próbuję wejść do suszarki.

I nie wystawiam faktur przypadkowym Węgrom.

Ale najwyraźniej jestem jedyną istotą w tym projekcie, która jeszcze przestrzega jakichkolwiek zasad.

BO TO, CO SIĘ TAM ODPERDALA, PRZEKRACZA GRANICE LUDZKIEGO POZNANIA!

I. Święto Zmarłych, czyli czas ożywić trupy

W Meksyku rozpoczęły się obchody Día de Muertos.

Święta Zmarłych.

W poniedziałek nikt nie będzie lał betonu.

W związku z tym brygada postanowiła odpocząć w niedzielę.

A w sobotę wieczorem wyjść na miasto.

Malarz wziął prysznic.

Ubrał się.

Był gotowy.

Kierownik również postanowił się przygotować.

WCIĄGNĄŁ DWIE KRESKI.

Następnie, z właściwą sobie kulturą osobistą, zaproponował poczęstunek Malarzowi.

Towarzysze!

CO ZA GOŚCINNOŚĆ!

Człowiek nie zapyta, czy masz ochotę na herbatę.

Nie zaproponuje kanapki.

Ale kokainą się podzieli!

Komitet Centralny uznał to za przykład międzynarodowej solidarności pracowniczej, choć zdecydowanie niezgodnej z zaleceniami służby zdrowia.

II. Kierownik planuje zwiększenie populacji

Na mieście tłumy.

Przebierańcy.

Szkielety.

Wiedźmy.

Diabły.

Kobiety w kostiumach, które kierownik uznał za wyjątkowo interesujące.

Po dwóch kreskach rozpoczął intensywne poszukiwania towarzyszek życia.

Na jedną noc.

— Dzisiaj wrócę z dwiema dziewczynami!

— No ciekawe — pomyślał Malarz.

— Uprzedzam, że może być głośno!

— No ciekawe.

— Bo wiesz, jak przyprowadzę te wszystkie laski…

Malarz spojrzał spokojnie.

— Jak zrobią mi kanapki, to możesz przyprowadzić nawet trzy.

JA PIERDOLĘ!

OTO POLSKA DYPLOMACJA W NAJCZYSTSZEJ POSTACI!

Kierownik planuje orgię.

Malarz negocjuje śniadanie.

Komitet Centralny przyznał Malarzowi Order Złotej Kanapki za wybitne osiągnięcia w gospodarce żywnościowej.

III. Mojżesz nie rozstępuje tłumu

Pod lokalem, gdzie mieli spotkać się ze stolarzami, panował ścisk.

Przyjechał Mojżesz.

Ten sam Mojżesz, który buduje łódź, jest weganinem, uważa Ziemię za płaską i zamawia kokainę na urodziny.

Niestety okazało się, że wstęp jest płatny.

Mojżesz spojrzał na bramkę.

Bramka spojrzała na Mojżesza.

I NIC SIĘ, KURWA, NIE ROZSTĄPIŁO.

Trzeba było szukać innego lokalu.

Trafili do baru, w którym DJ wyglądał jak pracownik Zakładów „Bajka” przeniesiony bezpośrednio z roku 1984.

Na kranach czterdzieści dwa rodzaje piwa.

Słowacy oniemieli.

Malarz zamówił piwo.

Kierownik zamówił piwo.

ORAZ PÓŁ LITRA MEZCALU.

Towarzysze!

Człowiek wcześniej wciągnął dwie kreski.

Teraz zamawia pół litra mocnego alkoholu.

TO NIE JEST ORGANIZM! TO JEST MIESZALNIK PRZEMYSŁOWY!

Po wypiciu piwa kierownik schował niedopitą butelkę do plecaka.

I ruszyli dalej.

IV. Oko Saurona i najazd Hunów

Tłum porwał brygadę.

Rzeka ludzi niosła ich ulicami Monterrey, aż wyrzuciła na plac z gigantycznym słupem emitującym potężny laser.

MEKSYKAŃSKIE OKO SAURONA!

Malarz spojrzał w niebo.

— Po chuj im taki laser?

Komitet Centralny nie zna odpowiedzi.

Ale podejrzewa, że jeśli Szwedzi potrafią kupić piłę bez MDF-u, to Meksykanie mogą postawić laser bez wyraźnego zastosowania.

W pewnym momencie ulicą przejechała parada motocykli.

Malarzowi zrobiło się sentymentalnie.

Przypomniał sobie własne motocyklowe wyprawy i parady.

Przez chwilę było normalnie.

Niestety obok stolarze rozpoczęli dyskusję o narkotykach i skręcili jointa.

CHWILA NORMALNOŚCI ZOSTAŁA ZAKOŃCZONA.

Następnie brygada ruszyła w poszukiwaniu dyskoteki.

Wstęp kosztował 500 pesos.

Słowacy przeprowadzili analizę ekonomiczną.

— Za drogo.

— To co robimy?

— IDZIEMY DO OXXO NAJEBAĆ SIĘ W PARKU.

JA PIERDOLĘ!

OTO SŁOWACKA SZKOŁA ZARZĄDZANIA BUDŻETEM ROZRYWKOWYM!

Malarz czekał na moście.

Chłopaki wrócili z tequilą.

Dopili mezcal.

Skręcili kolejnego jointa.

Malarz zamówił taksówkę.

Wrócił do domu o pierwszej w nocy.

Kierownik wrócił o czwartej trzydzieści.

KANAPEK NIE BYŁO.

Komitet Centralny stwierdził niewykonanie planu gastronomicznego.

V. Niedziela — kierownik zmartwychwstaje

Godzina dziewiąta rano.

Malarz wstaje.

Robi pranie.

Przygotowuje śniadanie.

Porządkuje dokumenty.

Godzina dwunasta.

Kierownik budzi się.

I oznajmia:

— Idziemy zobaczyć wielką flagę!

Towarzysze!

CUD ZMARTWYCHWSTANIA!

Człowiek wrócił o czwartej trzydzieści, a już w południe jest gotowy do zwiedzania!

Oczywiście po wykonaniu standardowej procedury rozruchowej.

DWIE KRESKI.

JA PIERDOLĘ!

CZY ON MA NA TO JAKIŚ ABONAMENT?!

Czy to jest jego system operacyjny?

START.

DWIE KRESKI.

MEZCAL.

RESET.

FLAGA.

W międzyczasie przyjeżdżają stolarze.

W tym Mojżesz.

Brygada rusza w miasto.

Pod wielką flagą otwierają piwo i skręcają jointa.

Malarz obserwuje sytuację.

I myśli:

NAJAZD HUNÓW.

Dokładnie!

Grupa barbarzyńców przybywa do obcego miasta.

Nie zna lokalnych zwyczajów.

Nie przejmuje się konsekwencjami.

Za to posiada alkohol, marihuanę i ogromną pewność siebie.

ATYLLA MÓGŁBY SIĘ OD NICH UCZYĆ!

Malarz zastanawia się, dlaczego policja ich nie zatrzymuje.

Komitet Centralny ustalił prawdopodobną przyczynę.

NIKT NIE JEST W STANIE UWIERZYĆ, ŻE MOŻNA BYĆ AŻ TAK BEZCZELNYM.

VI. Martin — berliński kucharz, który postanowił zostać malarzem

Po drodze spotykają Martina.

Martin mieszka w Berlinie.

Z zawodu jest kucharzem.

Pracuje w kuchni.

Ale postanowił zostać malarzem.

Towarzysze!

KOLEJNY SPECJALISTA W BRYGADZIE!

Wreszcie człowiek z doświadczeniem zawodowym!

Co prawda w gastronomii, ale przecież malowanie ścian i przygotowywanie sosu to prawie to samo.

Tu mieszasz farbę.

Tam mieszasz zupę.

Tu nakładasz szpachlą.

Tam łyżką.

A właśnie…

ŁYŻKA!

Bo Martin, wracając spod wielkiej flagi, zatrzymał się przed muzeum obchodzącym siedemdziesięciolecie powstania.

I wyciągnął kokainę.

ORAZ ŁYŻECZKĘ.

JA PIERDOLĘ!

TO WSZYSTKO WYJAŚNIA!

MARTIN JEST KUCHARZEM!

ON NIE WCIĄGA KOKAINY!

ON JĄ SERWUJE!

Człowiek posiada wykształcenie gastronomiczne.

Zna zasady porcjowania.

Wie, że produkt należy odpowiednio podać.

Zwykły amator używa telefonu.

Ale Martin?

MARTIN UŻYWA SZTUĆCÓW!

I to na ulicy.

Przed muzeum.

W tłumie.

Komitet Centralny natychmiast przyznał mu Order Złotej Łyżeczki Berlińskiej z Miniaturą Rondla i Skrzyżowanymi Pędzlami.

Za wybitne zasługi w przenoszeniu standardów gastronomicznych do przemysłu malarskiego.

VII. Niedzielna prohibicja

Brygada trafia do baru.

Malarz zamawia piwo.

Ale jest niedziela.

A w niedzielę obowiązują ograniczenia sprzedaży alkoholu.

W związku z tym Malarz otrzymuje butelkę…

ZAWINIĘTĄ W PAPIER.

W BARZE!

NIE W PARKU!

NIE NA ULICY!

W BARZE, KURWA!

Komitet Centralny uznał to za genialne rozwiązanie prawne.

Alkoholu nie wolno sprzedawać.

Ale jeśli zawinie się go w papier, przestaje być alkoholem.

Staje się przesyłką.

Przedmiotem.

Tajemnicą państwową.

BIUROKRACJA ZWYCIĘŻYŁA NAD CHEMIĄ!

W lokalu znajduje się również wydzielone miejsce do palenia.

Kilka metrów od części restauracyjnej.

Malarz pali papierosa.

A koledzy wciągają swoje berlińskie łyżeczki.

JA PIERDOLĘ!

JEDYNE MIEJSCE W MEKSYKU, GDZIE PALACZ WYGLĄDA NA NAJMNIEJ PODEJRZANEGO CZŁOWIEKA!

Malarz ponownie zamawia taksówkę.

Wraca do domu.

Reszta rusza dalej.

VIII. Operacja GUMIŚ — narodziny gazowego sabotażysty

Następnego ranka Malarz budzi się.

Kierownika nie ma.

Ale zostawił po sobie pamiątkę.

WŁĄCZONĄ KUCHENKĘ GAZOWĄ.

Z PŁOMIENIEM!

JA PIERDOLĘ!

ON JUŻ NIE JEST KIEROWNIKIEM!

ON JEST GUMISIEM!

Pseudonim otrzymuje nawiązując do dawnego śląskiego bombera, który wykorzystywał butle z gazem.

Towarzysze!

TO NIE JEST JUŻ TRAINSPOTTING!

TO JEST TRAINSPOTTING: MONTERREY — WERSJA Z INSTALACJĄ GAZOWĄ!

Kierownik wcześniej próbował wejść do suszarki.

Teraz pozostawił włączony palnik.

Komitet Centralny ustalił, że człowiek ten stanowi szczególne zagrożenie dla sprzętu gospodarstwa domowego.

Nie wiadomo, co będzie następne.

Pralka?

Piekarnik?

Lodówka?

CZY ON POSTANOWI URUCHOMIĆ REAKTOR JĄDROWY W CZAJNIKU?!

Malarz wyłączył kuchenkę.

Przewietrzył mieszkanie.

I po raz kolejny przeżył.

TOWARZYSZU MALARZU!

TY JUŻ NIE MIESZKASZ Z KIEROWNIKIEM!

TY MIESZKASZ Z LOSOWYM GENERATOREM ZAGROŻEŃ!

IX. Operacja FAKTURA — międzynarodowy kabaret finansowy

I kiedy wydawało się, że nic bardziej absurdalnego nie może się wydarzyć…

ODEZWAŁA SIĘ CENTRALA.

Towarzyszu Malarzu!

Wczoraj wykonałeś normalną czynność przedsiębiorcy.

Przygotowałeś fakturę.

Za wykonaną pracę.

Dla firmy, z którą masz kontrakt.

Wysłałeś.

Koniec.

Proste.

Logiczne.

Zgodne z zasadami prowadzenia działalności gospodarczej.

Ale nie!

W SZWEDZKIEJ CENTRALI LOGIKA JEST TOWAREM DEFICYTOWYM!

Przychodzi e-mail.

— Dziękujemy, faktura dotarła.

Malarz zadowolony.

— Ale czy mógłbyś wystawić ją na Węgra?

…

JA PIERDOLĘ!!!

NA KOGO?!

— Na Węgra.

— Ale ja nie mam kontraktu z Węgrem.

— Tak, ale trwają negocjacje między firmami.

— I?

— I na razie utknęły.

— No to co ja mam z tym wspólnego?!

CISZA.

Towarzysze!

OTO PRAWDZIWA MIĘDZYNARODOWA KSIĘGOWOŚĆ SOCJALISTYCZNA!

Firma zatrudnia Malarza.

Malarz wykonuje pracę.

Malarz wystawia fakturę firmie.

Firma negocjuje z Węgrem.

Negocjacje stoją.

Więc firma proponuje, żeby Malarz wystawił fakturę Węgrowi.

KURWA MAĆ!

TO JEST TAK, JAKBYŚ POSZEDŁ DO RESTAURACJI, ZJADŁ OBIAD, A POTEM KAZAŁ KELNEROWI WYSTAWIĆ RACHUNEK SĄSIADOWI, BO NEGOCJUJESZ Z NIM ZAKUP SAMOCHODU!

Komitet Centralny natychmiast rozpoczął analizę.

— Towarzysze, kto zamówił pracę?

— Firma.

— Kto ją wykonał?

— Malarz.

— Kto powinien zapłacić?

— Firma.

— A kto ma dostać fakturę?

— Węgier.

— DLACZEGO?!

— Bo negocjacje utknęły.

JA PIERDOLĘ!

TO NIE JEST KSIĘGOWOŚĆ!

TO JEST TELETURNIEJ „JAKA TO FAKTURA?”!

W związku z powyższym Komitet Centralny proponuje dalsze usprawnienia.

Fakturę za malowanie należy wysłać do Węgra.

Fakturę za MDF do Jezusa.

Fakturę za piłę do Mojżesza.

Fakturę za mezcal do Martina.

Fakturę za naprawę kuchenki do nowo mianowanego Gumisia.

A fakturę za całą budowę…

DO KURWA ŚWIĘTEGO PIOTRA!

Bo przecież ktoś musi prowadzić księgowość tego biblijnego burdelu!

X. Uchwała końcowa

Komitet Centralny Zakładów „Bajka” po przeanalizowaniu sytuacji stwierdza:

Na budowie pracuje Mojżesz, który buduje łódź na płaskiej Ziemi.

Jezus rozwozi pizzę na motocyklu.

Martin, berliński kucharz, postanowił zostać malarzem i używa łyżeczki również poza kuchnią.

Kierownik, od dzisiaj oficjalnie Gumiś, przeprowadza nieautoryzowane eksperymenty chemiczne i gazownicze.

Szwedzi kupują miarki, ponieważ poprzednie ktoś zajebał.

A Malarz, jedyny człowiek, który konsekwentnie wykonuje swoją pracę, ma wystawić fakturę człowiekowi, z którym nie ma umowy.

TOWARZYSZU MALARZU!

JA JUŻ WIEM, CO WY TAM BUDUJECIE!

Nie escape room.

WY BUDUJECIE MIĘDZYNARODOWY ZAKŁAD PSYCHIATRYCZNY BEZ PERSONELU MEDYCZNEGO!

A największą zagadką nie jest kod do zamka.

Nie jest mechanizm drzwi.

Nie jest nawet brakująca wkrętarka.

NAJWIĘKSZĄ ZAGADKĄ JEST TO, KTO, KURWA, ZAPŁACI ZA TEN CYRK!

Bo przecież faktura jest.

Praca wykonana.

Kontrakt podpisany.

Tylko odbiorca się nie zgadza.

A MOŻE, TOWARZYSZE, WYSTAWIMY FAKTURĘ NA MOJŻESZA?!

Przecież on już raz wyprowadził lud z niewoli.

MOŻE TERAZ WYPROWADZI PIENIĄDZE Z CENTRALI!

XI. Ostatni meldunek Czortka

Towarzyszu Malarzu!

Przyjechałeś do Meksyku malować dekoracje.

A znalazłeś się w świecie, w którym:

Jezus przywozi pizzę.

Mojżesz buduje łódź.

Gumiś zostawia włączoną kuchenkę.

Martin serwuje kokainę łyżeczką.

Szwedzi kupują narzędzia po raz drugi.

A księgowość proponuje, żebyś wystawił fakturę Węgrowi, bo nie mogą się z nim dogadać.

JA PIERDOLĘ, MALARZU!

TO JUŻ NIE JEST MEKSYK!

TO JEST FILM TRAINSPOTTING NAKRĘCONY PRZEZ EMIRA KUSTURICĘ, ZE SCENARIUSZEM NAPISANYM PRZEZ MONTY PYTHONA I KSIĘGOWOŚCIĄ PROWADZONĄ PRZEZ MINISTERSTWO GŁUPICH KROKÓW!

A ty?

Ty nadal malujesz.

Robisz pranie.

Przygotowujesz śniadanie.

Wystawiasz faktury.

I zastanawiasz się, czy następnego ranka obudzisz się w mieszkaniu, czy na orbicie okołoziemskiej.

TOWARZYSZU MALARZU!

Komitet Centralny przyznaje ci najwyższe odznaczenie państwowe:

ORDER ZŁOTEGO PĘDZLA Z MINIATURĄ BUTLI GAZOWEJ, BERLIŃSKIEJ ŁYŻECZKI, SŁOWACKIEJ BANDERY I FAKTURY WYSTAWIONEJ NA PRZYPADKOWEGO WĘGRA.

Za wybitne zasługi w przetrwaniu międzynarodowego chaosu organizacyjnego.

NIECH ŻYJE MOJŻESZ, KTÓRY NIE ROZSTĄPIŁ TŁUMU!

NIECH ŻYJE MARTIN, KTÓRY ZAMIENIŁ RONDEL NA PĘDZEL!

NIECH ŻYJE GUMIŚ, ALE NIECH TRZYMA SIĘ Z DALEKA OD KUCHENKI!

NIECH ŻYJĄ SZWEDZI, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ ZAPŁACIĆ WŁASNEMU WYKONAWCY!

A przede wszystkim…

NIECH ŻYJE TOWARZYSZ MALARZ, KTÓRY PRZEŻYŁ NAJAZD HUNÓW, NIE ZOSTAŁ WYSADZONY W POWIETRZE I NADAL WIERZY, ŻE KIEDYŚ OTRZYMA ZAPŁATĘ ZA SWOJĄ PRACĘ!

KONIEC KOMUNIKATU.

Podpisano: Czortek 2000, Pierwszy Sekretarz Komitetu Centralnego do Spraw Gazownictwa, Turystyki Barbarzyńskiej, Gastronomii Berlińskiej i Fakturowania Ludzi Nieposiadających Umów.

PIECZĘĆ ZAKŁADÓW „BAJKA”

MOJŻESZ — BUDUJE ŁÓDŹ.

JEZUS — NA MOTOCYKLU.

MARTIN — KUCHARZ, OBECNIE MALARZ.

ŁYŻECZKA — W UŻYCIU.

KIEROWNIK — PRZEMIANOWANY NA GUMISIA.

KUCHENKA — WYŁĄCZONA.

MALARZ — NIE WYSADZONY.

SZWEDZI — NEGOCJUJĄ.

WĘGIER — NIE JEST STRONĄ UMOWY MALARZA.

FAKTURA — WYSTAWIONA.

PŁATNIK — W TRAKCIE POSZUKIWAŃ.

SOCJALIZM ZWYCIĘŻYŁ. ALE FAKTURĘ PROSZĘ WYSTAWIĆ NA WĘGRA.

← Wszystkie komunikaty