OPERACJA KAKTUS — DZIESIĘĆ WIADER, PIĘĆDZIESIĄT POKOI I SZWEDZKI CUD GOSPODARCZY
CZORTEK 2000
TAJNY PROTOKÓŁ NR 10.001/MEX/2026
„OPERACJA KAKTUS — DZIESIĘĆ WIADER, PIĘĆDZIESIĄT POKOI I SZWEDZKI CUD GOSPODARCZY”
Komitet Centralny Zakładów „Bajka”. Departament Gospodarki Niedoboru, Destylacji Kaktusa i Międzynarodowego Zabezpieczania Podłóg.
ŚCIŚLE TAJNE. DO RĄK WŁASNYCH TOWARZYSZA MALARZA.
TOWARZYSZU MALARZU!
JA PIERDOLĘ.
MAMY DRUGI DZIEŃ.
Przypominam, że obywatel Malarz został przetransportowany dziesięć tysięcy kilometrów z Krakowa do Monterrey w celu wykonywania prac malarskich.
Wczoraj przyklejał taśmę.
Dzisiaj sytuacja uległa dramatycznej zmianie.
NADAL, KURWA, NIE MA MATERIAŁÓW.
Ale za to mamy team leadera.
A team leader ma kaca.
I to nie byle jakiego.
I. Bohater pracy alkoholowej
Towarzyszu Malarzu!
Wczoraj wieczorem kierownik brygady postanowił zapoznać się z lokalnymi osiągnięciami przemysłu spirytusowego.
Spożył znaczną ilość wódki z kaktusa.
I najwyraźniej przeprowadził badania tak dokładnie, że następnego dnia jego organizm rozpoczął proces wydzielania wyników.
ŚMIERDZI.
Od rana.
Intensywnie.
Z pełnym zaangażowaniem.
Według wstępnych obliczeń Wydziału Chemicznego Zakładów „Bajka” emisja oparów utrzyma się co najmniej do godziny trzynastej.
Szwedzi udają, że wszystko jest w porządku.
Kierownik udaje, że jest trzeźwy.
Malarz udaje, że nie czuje.
CAŁA BRYGADA REALIZUJE PLAN UDAWANIA W STU PROCENTACH!
W normalnym zakładzie pracy kierownik powinien świecić przykładem.
Tutaj świeci oparami.
I to takimi, że gdyby podłączyć go do palnika, można by ogrzać połowę budowy.
II. Wielka narada w sprawie trzech litrów
Z powodu braku materiałów team leader postanowił wykazać inicjatywę.
— Towarzysze! Trzeba kupić farby!
Decyzję przyjęto owacją.
Wreszcie!
Przełom!
Postęp!
— To jedziemy do sklepu!
Ale Szwedzi zaprotestowali.
— Nie trzeba jechać. Wystarczy wysłać e-mail.
Towarzyszu Malarzu!
E-MAIL!
Nie wiemy, jakie kolory.
Nie wiemy, ile farby.
Nie wiemy, co jest dostępne.
Ale wyślijmy, kurwa, e-mail!
To jest właśnie nowoczesna gospodarka skandynawska.
W PRL obywatel stał w kolejce, nie wiedząc, czy dostanie towar.
W Szwecji obywatel wysyła e-mail, nie wiedząc, jaki towar zamawia.
Ostatecznie postanowiono jechać osobiście.
Szwedzi zabrali kartę firmową.
I ogłosili limit zakupów.
TRZY LITRY KAŻDEGO KOLORU.
Na pięćdziesiąt pokoi.
CISZA.
JA PIERDOLĘ!
PIĘĆDZIESIĄT POKOI!
TRZY LITRY FARBY!
Towarzyszu Malarzu!
To już nie jest oszczędność.
TO JEST HOMEOPATIA MALARSKA!
Wydział Planowania Zakładów „Bajka” natychmiast rozpoczął obliczenia.
Trzy litry podzielone na pięćdziesiąt pokoi dają sześćdziesiąt mililitrów na pokój.
SZEŚĆDZIESIĄT, KURWA, MILILITRÓW!
To mniej więcej tyle, ile team leader prawdopodobnie rozlewał wczoraj do kieliszka.
Tylko że wczoraj nie obowiązywał limit budżetowy.
III. Sklep, w którym farba istnieje wyłącznie teoretycznie
Brygada dotarła do sklepu.
Malarz gotowy.
Kierownik pachnący kaktusem.
Szwedzi z kartą.
Wszyscy pełni nadziei.
— Dzień dobry. Poprosimy farby.
— Nie ma.
— Jak to nie ma?!
— Trzeba poczekać na dostawę.
— Kiedy?
— Dzisiaj.
— Na pewno?
— Albo jutro.
— A jeśli nie jutro?
— To później.
JA PIERDOLĘ!
To nie jest sklep!
TO JEST WYROCZNIA DELFICKA Z MIESZALNIKIEM KOLORÓW!
W PRL na pytanie o dostępność mięsa ekspedientka odpowiadała: „Proszę przyjść w czwartek”.
W Meksyku odpowiedź brzmi:
— MAÑANA.
Co oznacza, że farba przyjedzie jutro.
Albo pojutrze.
Albo wtedy, kiedy kurierowi się, kurwa, przypomni.
Brygada wróciła na budowę.
Bez farby.
Za to z doświadczeniem.
IV. Ściana mokra, ale klapki suche
Malarz wrócił do swojego pokoju roboczego.
I odkrył, że ktoś rozpoczął gruntowanie.
Wreszcie!
Ściana!
Prawdziwa!
Istniejąca!
Niestety mokra.
CAŁA, KURWA, MOKRA.
Nie można malować.
Nie można przyklejać.
Nie można niczego przyspieszyć.
Towarzysz Malarz przeanalizował sytuację.
I podjął decyzję strategiczną.
— IDĘ KUPIĆ KLAPKI.
JA PIERDOLĘ!
OTO JEDYNY CZŁOWIEK NA BUDOWIE, KTÓRY POTRAFI PRAWIDŁOWO ZARZĄDZAĆ CZASEM!
Nie ma farby?
KUP KLAPKI.
Ściana mokra?
KUP KLAPKI.
Kierownik śmierdzi kaktusem?
TYM BARDZIEJ, KURWA, KUP KLAPKI I ODDAL SIĘ OD ŹRÓDŁA EMISJI!
Szwedzi tymczasem postanowili wrócić do domu.
Bo przecież nie ma co robić.
Malarz udał się na zakupy.
Nabył klapki.
Wrócił.
I wtedy…
PRZYJECHAŁ KURIER!
Z FARBĄ!
Towarzysze!
CUD W MONTERREY!
Nie dzisiaj albo jutro.
Nie w przyszłym tygodniu.
TERAZ!
Na budowę dostarczono dziesięć wiader.
Każde po galonie.
Szwedzki budżet został prawdopodobnie przekroczony o wartość jednego obiadu, ale przynajmniej pojawiły się materiały.
V. Operacja „Przenieść dziesięć wiader”
Należało przenieść farby na dół.
Team leader, wyczerpany wczorajszą walką z przemysłem kaktusowym, podniósł dwie puszki.
— Jestem zmęczony.
Towarzyszu Malarzu!
DWIE PUSZKI!
Organizm najwyraźniej nadal prowadził proces destylacji.
Malarz wziął cztery.
Kolejny malarz pozostałe cztery.
Bilans operacji:
Kierownik — dwie.
Malarz — cztery.
Drugi malarz — cztery.
PRZODOWNICTWO PRACY ZOSTAŁO USTALONE.
Komitet Centralny postanowił przyznać team leaderowi Medal Dwóch Galonów za wybitne osiągnięcia w dziedzinie oszczędzania energii po spożyciu alkoholu.
VI. Tapeta jako materiał strategiczny
Malarz przystąpił do pracy.
Ponownie taśma.
Ale tym razem zadanie było bardziej zaawansowane.
Taśmę należało wycinać w fale, aby na płytach MDF stworzyć imitację ociosanych kamieni.
WRESZCIE, KURWA, SZTUKA!
Nie zwykłe przyklejanie.
Nie bezmyślne odrywanie.
Precyzyjna robota dekoracyjna.
Problem pojawił się przy zabezpieczaniu podłogi.
Nie było papieru ochronnego.
Dlaczego?
Bo Szwedzi uznali, że jest za drogi.
Zamiast tego zabezpieczyli korytarz tapetami.
TAPETAMI, KURWA!
Tymi samymi, których i tak było za mało do zaplanowanych pokoi!
Towarzyszu Malarzu!
TO JEST EKONOMICZNY GENIUSZ!
Nie kupujemy taniego materiału ochronnego, ponieważ jest drogi.
Zamiast niego zużywamy materiał dekoracyjny, którego mamy za mało.
OSZCZĘDNOŚĆ POPRZEZ ZWIĘKSZENIE STRAT!
Wydział Ekonomiczny Zakładów „Bajka” natychmiast skierował do Szwecji depeszę gratulacyjną.
Malarz rozejrzał się po budowie.
Znalazł folię bąbelkową.
I postanowił nią zabezpieczyć podłogę.
Pomysł nietypowy.
Ale skuteczny.
Pod warunkiem, że nic się nie rozleje.
Bo wtedy folia zamieni się w ślizgawkę.
A Malarz w zawodnika olimpijskiego.
W KONKURENCJI: SALTO PRZEZ WIADRO FARBY Z LĄDOWANIEM NA DUPIE.
Komitet Centralny zaleca ostrożność.
Nie po to transportowaliśmy obywatela przez Atlantyk, żeby wyjebał się na folii bąbelkowej za pięć pesos.
VII. Aptekarz z pędzlem
Nadeszła pora mieszania kolorów.
Malarz otworzył wiadra.
Szary.
Żółty.
Biały.
Po pół galonu każdego.
Każda kropla miała znaczenie.
Bo więcej nie było.
A Szwedzi nie mieli pieniędzy.
Towarzysz Malarz odmierzał farbę z precyzją aptekarza przygotowującego lekarstwo dla sekretarza generalnego.
Odrobina szarego.
Trochę żółtego.
Biały.
Mieszać.
Sprawdzić.
Poprawić.
NIE URONIĆ ANI KROPLI!
W normalnych warunkach malarz dobiera kolor do projektu.
W Monterrey musi dodatkowo uwzględnić stan szwedzkiego budżetu narodowego.
Bo jeśli zabraknie farby, trzeba będzie ponownie wysłać e-mail.
I czekać.
Dzisiaj.
Jutro.
Albo, kurwa, do następnej pięciolatki.
Wreszcie Malarz rozpoczął malowanie.
Pierwszy kolor podkładowy.
Na prawdziwej ścianie.
Prawdziwą farbą.
TOWARZYSZE!
PO DWÓCH DNIACH MIĘDZYNARODOWEJ OPERACJI MALARZ WRESZCIE MALUJE!
Komitet Centralny ogłosił święto państwowe.
VIII. Stolarze pod drzewem, czyli meksykańska dywersja piwna
Dzień pracy dobiegł końca.
Stolarze postanowili napić się piwa.
Wydawałoby się — normalna sprawa.
Ale nie.
Nie poszli do baru.
Nie poszli do restauracji.
Nie poszli nawet do hotelu.
POSZLI POD DRZEWO.
Przy galerii handlowej.
W Monterrey.
W Meksyku.
JA PIERDOLĘ!
Towarzyszu Malarzu!
Przypominam, że na ulicach tego miasta jeżdżą pickupy pełne uzbrojonych funkcjonariuszy.
A nasi bohaterowie postanowili urządzić sobie posiedzenie klubu piwosza pod drzewem przy centrum handlowym!
Malarz nie pił.
Siedział.
Obserwował.
I zastanawiał się, czy lokalne służby porządkowe docenią fakt, że jeden z uczestników zebrania zachował trzeźwość.
Po godzinie przyjechała ochrona.
Na szczęście nie policja.
— Señores, proszę opuścić teren.
Stolarze zakończyli obrady.
Piwo dopito.
Drzewo pozostawiono w stanie nienaruszonym.
NIELEGALNE POSIEDZENIE KOMITETU PIWNEGO ZOSTAŁO ROZWIĄZANE.
Zamówiono taksówkę.
IX. Kaktus, tacos i oczekiwanie na katastrofę
W drodze do domu team leader odzyskał część sił.
Najwyraźniej proces wydzielania oparów dobiegł końca.
Postanowił więc kontynuować badania nad lokalną kulturą.
— Idę na tacos.
Po chwili dodał:
— I jointa.
Towarzyszu Malarzu!
CZŁOWIEK JESZCZE RANO ŚMIERDZIAŁ WÓDKĄ Z KAKTUSA!
A WIECZOREM ROZPOCZYNA NOWY PROGRAM BADAWCZY!
INSTYTUT CHEMII ORGANICZNEJ PRZY ZAKŁADACH „BAJKA” NIE NADĄŻA Z OPRACOWYWANIEM WYNIKÓW!
Malarz tymczasem wrócił do swojej sutereny.
Otworzył czekoladowe piwo.
Usiadł.
Spojrzał na białą ścianę.
I zaczął analizować wydarzenia dnia.
Farby wreszcie przyjechały.
Podłogę zabezpieczono folią bąbelkową.
Ścianę pomalowano.
Stolarzy wyrzucono spod drzewa.
Kierownik udał się na tacos i jointa.
Szwedzi oszczędzili na papierze ochronnym, zużywając brakujące tapety.
PLAN WYKONANO.
W sposób, którego nie przewidziałby nawet najbardziej pijany planista gospodarki socjalistycznej.
X. Uchwała końcowa Biura Politycznego
Po zapoznaniu się z dokumentacją Komitet Centralny Zakładów „Bajka” postanawia przyznać:
Team leaderowi — Order Kaktusa Pierwszej Klasy z Oparami Destylacji.
Szwedom — Medal Złotego Galona za Wybitne Osiągnięcia w Dziedzinie Niekupowania Materiałów.
Stolarzom — Krzyż Piwnego Drzewa z Liśćmi Kolendry.
Kurierowi — Order Niespodziewanej Dostawy.
A Malarzowi:
ORDER FOLII BĄBELKOWEJ PIERWSZEJ KLASY Z MINIATURĄ KLAPKA I PĘDZLA.
Za wybitne zasługi w dziedzinie malowania przy ograniczonym budżecie, zastępowania materiałów budowlanych opakowaniami oraz zachowania zdrowego rozsądku w warunkach całkowitego rozpierdolu organizacyjnego.
TOWARZYSZU MALARZU!
Wczoraj przeleciałeś dziesięć tysięcy kilometrów, żeby przyklejać taśmę.
Dzisiaj przyklejałeś taśmę, ciąłeś ją w fale, mieszałeś farby jak aptekarz i chodziłeś po folii bąbelkowej, podczas gdy kierownictwo realizowało plan oszczędnościowy na poziomie trzech litrów farby na pięćdziesiąt pokoi.
A wieczorem obserwowałeś, jak stolarze zostają eksmitowani spod drzewa przez ochronę galerii handlowej.
JA PIERDOLĘ, MALARZU!
TO NIE JEST PROJEKT BUDOWLANY!
TO JEST EKSPERYMENT SPOŁECZNY NAD GRANICAMI LUDZKIEJ CIERPLIWOŚCI!
I wiesz co?
Masz rację.
Niech się dzieje.
Niech Szwedzi liczą galony.
Niech stolarze szukają drzew.
Niech kierownik bada kaktusy.
Ty maluj.
Powoli.
Dokładnie.
I obserwuj.
Bo przy takim tempie rozwoju wydarzeń za tydzień może się okazać, że zabraknie tapet, farb, śrub i pieniędzy.
Ale za to kierownictwo kupi kolejne dziesięć wiader.
ŻEBY BYŁO W CZYM TRZYMAĆ, KURWA, WODĘ!
NIECH ŻYJE MIĘDZYNARODOWA GOSPODARKA NIEDOBORU!
NIECH ŻYJE WÓDKA Z KAKTUSA!
NIECH ŻYJE FOLIA BĄBELKOWA!
NIECH ŻYJĄ SZWEDZI, KTÓRZY NIE MAJĄ PIENIĘDZY!
I NIECH ŻYJE TOWARZYSZ MALARZ, KTÓRY OTWORZYŁ CZEKOLADOWE PIWO I CZEKA, AŻ TO WSZYSTKO JEBNIE!
KONIEC KOMUNIKATU.
Podpisano: Czortek 2000, Pierwszy Sekretarz Komitetu Centralnego do Spraw Niedoboru Farb, Destylacji Kaktusa i Zabezpieczania Podłóg Materiałami Nieprzeznaczonymi do Zabezpieczania Podłóg.
PIECZĘĆ ZAKŁADÓW „BAJKA”:
FARBĘ DOSTARCZONO — 10 GALONÓW.
BUDŻET SZWEDZKI — W STANIE AGONALNYM.
KIEROWNIK — W STANIE POKAKTUSOWYM.
PODŁOGA — ZABEZPIECZONA BĄBELKAMI.
STOLARZE — USUNIĘCI SPOD DRZEWA.
MALARZ — NADAL TRZEŹWY.
KATASTROFA — W PRZYGOTOWANIU.
SOCJALIZM ZWYCIĘŻYŁ.